PGE Mielec

 

Sprawa zaczęła się w drugiej połowie maja roku 2017. Wpadłem na pomysł żeby „podłączyć siłę „ do istniejącego budynku podłączonego do sieci energetycznej. Sprawa wydawała się banalna – do transformatora jest około 50-60 metrów , pomiędzy transformatorem jest jeden słup na działce sąsiada około 1 metr od granicy ze mną więc powinno pójść szybko. Wykonałem telefon na infolinię PGE  Dystrybucja Oddział Rzeszów Rejon Energetyczny Mielec żeby dowiedzieć się „od czego zacząć”. Pan poinformował mnie że zacząć należy od przeniesienia licznika na zewnątrz budynku . Poszło w sumie szybko – kosztowało 1650 zł i już prawie miałem „siłę”.

 

pge mielec

istniejąca linia napowietrzna

1 i 2 Wizyta.

1 czerwiec około godziny 10 ( jest monitoring więc można sprawdzić ) pojawiłem się w Oddziale PGE w Mielcu żeby dowiedzieć się „co dokładnie potrzeba” . Pan siedzący najbliżej drzwi ( nazwijmy go Pan nr 1 ) powiedział że muszę mieć „wypisy z ksiąg wieczystych, aktualną mapę, zgody współwłaścicieli nieruchomości”. Jako że licznik przepisywałem na siebie chyba w 2013 roku i takich dokumentów nie potrzebowałem to trochę mnie to zaczęło zastanawiać i zacząłem pytać po co tyle papierologii skoro licznik jest na mnie i płacę regularnie. Po krótkiej argumentacji stanęło na tym że wystarczy wypis z ksiąg wieczystych a mapka może być z portalu geoportal.gov.pl. Po przyjeździe do domu i wejściu na geoportal przywitał mnie napis

 

 

Jako że miałem pod ręką kopię mapy ewidencyjnej ( chyba nawet dokładniejsza niż mapa z geoportalu) to taką mapę dołączyłem do wniosku i tego samego dnia wniosek złożyłem w PGE u Pana nr3 ( siedzi na wprost od drzwi ). Wniosek został przyjęty.   .

Po około dwóch tygodniach dostałem pocztą odpowiedź :

„Wniosek należy uzupełnić zgodnie z p-tem „Załączniki wymagane” dostarczając na nasz adres plan zabudowy określający usytuowanie przełączanego obiektu względem istniejącej sieci elektroenergetycznej ( kopia mapy zasadniczej )

.Skoro w „załącznikach wymaganych” jest napisane „kopia mapy zasadniczej” to jakim cudem przeszła by mapa z geoportalu ?? Skoro jest wymagana kopia mapy zasadniczej to po co było przyjmować wniosek z kopią mapy ewidencyjnej ?

 

3 Wizyta

22 czerwiec godziny popołudniowe. Zawiozłem „kopię mapy zasadniczej” i od razu poszedłem do Pana nr 3 . Na mapie zaznaczyłem istniejącą sieć, i spytałem jak to przyłączenie będzie wyglądać. . Pan mi wytłumaczył że modernizacja linii napowietrznej jest dużo łatwiejsza, szybsza i tańsza więc od razu zaznaczyłem że nie jestem zainteresowany przyłączem kablowym ( podziemnym ) – które jednak jest coraz częściej stosowane i mniej podatne na warunki atmosferyczne.  . Dodatkowym argumentem dla linii napowietrznej było również to że:

-Czas na którym mi zależy – przyłącze kablowe wiąże się z przetargiem , po przetargu należy przekopać jakieś 20-25 metrów działek sąsiadów lub rowów , a następnie przebić pod ulicą …. Przewidywany termin ukończenia inwestycji to początek przyszłego roku.

– Koszty – „wyciąganie” licznika na zewnątrz budynku nie miało sensu bo licznik będzie w pasie przy drogowym , przekopanie około 40 metrów ( w tym 8-9 to droga utwardzona pod którą jest gazociąg) , położenie ok. 40-50 metrów kabla , zakopanie, wyrównanie terenu też do tanich należeć nie będzie (to  prace które będą wykonywane na mojej działce za moje pieniądze )

– po co komplikować życie sobie ( czas, pieniądze, , rozkopany wjazd ) sąsiadom ( roboty ziemne na ich posesjach ) i PGE ( przecież ktoś za to zapłaci )

Jako że z Panem nr 3 rozmawiało się dużo lepiej niż z Panem nr 1 to spytałem jak można to przyspieszyć. Odpowiedział szczerze że jak by mi się udało zdobyć zgody sąsiadów to było by już z górki. Wystarczy 2 zdania typu „…. Wyrażam zgodę na wejście pracowników PGE na mój teren w celu modernizacji istniejącej linii napowietrznej ………”  podpisaną przez właścicieli działek.

4, 5 i 6 Wizyta.

27 czerwiec około godziny 9.15 . Zawiozłem zgody sąsiadów i przekazałem Panu nr3. Następnie pojawił się jakiś inny Pan i dał mi do wypełnienia gotowe arkusze dla sąsiadów. Zagotowałem się troszkę bo jeszcze kilka dni wcześniej wystarczyły 2 zdania , a dziś to już jest nieaktualne. Zostałem skierowany do Pana z pokoju 104 , powiedziałem o co mi chodzi , Pan stwierdził że bez tych zgód nic się nie da zrobić i tyle . Na parkingu zacząłem czytać te „zgody” ( Umowa użyczenia Nr ….. /2017/A-1 ) i zastanowiło mnie co to jest „nr KW”.

Jako że minął prawie miesiąc a moja sprawa w powijakach wolałem wrócić do Pana ze 104 aby mnie oświecił. . Pan mi powiedział że muszę wybrać ze starostwa „numery, wypisy i wyrysy z ksiąg wieczystych „ dla działek sąsiadów .Bez tego NIC nie załatwię. Pojechałem do starostwa i bardzo miła Pani oświeciła mnie że te dokumenty mogą wybrać tylko właściciele działek ( ewentualnie ja za pisemną zgodą właścicieli i drobną opłatą dla starostwa )  i spytała do czego jest mi to potrzebne. Jak odpowiedziałem to spytała czy czasem się nie pomyliłem …. Uwierzyła dopiero jak pokazałem jej druk – widziała go z resztą po raz pierwszy .Gdy wychodziłem zrezygnowany Pani mnie zatrzymała i sprawdziła czy w ogóle takie księgi są. Okazało się że dla działki z transformatorem nie ma aktualnych ( młodszych chyba niż 50 lat ) ksiąg wieczystych, a uaktualnienie ich wymaga sprawy sądowej założonej przez właścicieli działki.  „Niech Pan spyta jak podłączają innych skoro sami tego wymagają „ – dodała.

Znowu w samochód i do Pana ze 104. Wyjaśniłem jak sprawa wygląda i że nie ma aktualnych ksiąg wieczystych dla działki z trafo a sprawa sądowa to znów dodatkowe koszty i czas …. A więc Pan ze 104 stwierdził że w takim razie na druczku podpiszą się WSZYSCY współwłaściciele i będzie OK.”Za fałszowanie podpisu grozi do 5 lat” dodał. Pól godziny wcześniej musiały być „wypisy, wyrysy i numery ksiąg” , pól godziny później wystarczyły podpisy. No cóż … czasy się zmieniają.

7 wizyta.

Przeszukałem chyba cały internet żeby znaleźć cokolwiek o „umowie użyczenia Nr …../2017/A-1”…… i …. nic nie ma.

29 czerwiec. Zadzwoniłem do PGE Rzeszów aby spytać jak wygląda taka sprawa u nich. Wniosek, kopia mapy zasadniczej, jakiś dokument że jestem właścicielem lub współwłaścicielem. Na księgi wieczyste, wypisy i wyrysy to zaśmiała się w głos.  Gdy wspomniałem o „umowie użyczenia nr …. „ ,  to Pani musiała się poradzić swojego szefa bo nigdy o czymś takim nie słyszała. Na koniec padło pytanie „może Panu tam stację transformatorową chcą postawić ? „ Ale dała mi jeszcze numer do innych fachowców którzy mogą mieć lepsze informacje.

Od godziny 9 do 13 nikt nie odbierał ale w końcu odezwał się miły głoś „PGE oddział Mielec słucham ……….” Spytałem grzecznie co muszę dostarczyć aby zwiększono mi przydział mocy.Pan powiedział że kopia mapy zasadniczej, jakiś papier że jestem właścicielem lub współwłaścicielem a wniosek to wypełnimy na miejscu. Spytałem w „umowę użyczenia numer …. „ i wypisy i wyrysy z ksiąg wieczystych sąsiadów to pan stwierdził że komuś musiało się coś pomylić bo WSZYSTKO załatwiają oni i zaprosił do biura. Wsiadłem w samochód i po około 15 minutach  ( godzina 13 – 13.30 … jest monitoring ) poznałem Pana nr 2 ( drugi po lewej ) . Pan nr 2 sprawiał wrażenie najlepiej zorientowanego i uświadomił mnie i uspokoił że ja „mogę” a nie „muszę „załatwiać te zgody itp. … Natomiast Pan nr 3 uspokoił mnie że moja sprawa jest cały czas w toku i już niebawem powinienem dostać decyzję.

8 wizyta

12 lipca dostałem w końcu umowę do podpisania. Niezwłocznie wsiadłem w auto i pojechałem dokończyć formalności.W BOKu PGE byłem około 14.. Skoro już wszystko było jasne podpisałem umowy i spytałem o wpłatę którą mam dokonać. Pan numer 2 odpowiedział że „to dopiero jak góra podpisze” . Jako że gość był w porządku a mi zależało na czasie to poprosiłem o pomoc w wypełnieniu „umowy użyczenia nr…………..”. Chodziło mi głównie o „oświadcza że wyraża zgodę na udostępnienie swojej nieruchomości w celu budowy/przebudowy, remontu i późniejszej eksploatacji” i nie wiedziałem co wpisać w miejsce kropek. Miałem wpisać „w celu podwieszenia przewodów na istniejącym słupie” Zapisałem to sobie przy Panu nr 2 żeby niczego nie pomieszać i nie skomplikować . Odpowiedź miała przyjść za około 2 tyg.

9 i 10 wizyta.

28 lipiec .Jako że minęło ponad 2 tygodnie wybrałem się dowiedzieć gdzie znowu utknęły moje papiery.W sumie zastanawiało mnie po co PGE wysłało mi druk do wpłaty który później ich pracownik ode mnie zabrał bez wpłaty i dla czego nie dostałem kopi umowy którą podpisałem.  W BOKu byli tylko Pan nr2 i Pan nr3. Na moje pytanie jak wygląda moja sprawa bo już minęło 2 tygodnie Pan nr2 odpowiedział że już organizują przetarg i niebawem się okaże co i jak . Na moje pytanie „jaki przetarg?” – Pan numer 3 powiedział głośno i wyraźnie „ Wiedziałem że będą problemy” Monitoring – godzina 13,30 – 13,40 – mam zielone spodnie i czerwoną koszulkę  . Następnie Pan numer 2 zaczął mi wmawiać że „zostałem przez Niego jasno poinformowany że będzie to przyłącz kablowy ( podziemny ) , i że kilka razy mi to powtarzał i powinienem czytać umowy……. Natomiast Pan numer 3 powiedział że przetarg będzie dziś i nie wiadomo czy to da się odkręcić. Poradził żeby rozmawiać z Panem ze 104 który będzie przed 15.

Z Panem ze 104 rozmawiałem około 14.50 . Pan się troszkę zdziwił skąd i po co to całe zamieszanie. Przetarg nie jest jeszcze ogłoszony ( !!!! )  i w sumie kazał odkręcać całą sprawę a więc ….. muszę napisać prośbę o wycofanie wniosku , wycofanie przetargu , zmianę decyzji….. coś do głównego kierownika. W sumie nawet nie zapisywałem bo to NIE MA SENSU. Przecież nawet jak napiszę prośbę o „zgodę, wycofanie, zmianę”…. to zrobią po swojemu albo co gorsza zacznie się od nowa …… wypisy z ksiąg wieczystych, aktualną mapę, zgody współwłaścicieli nieruchomości………..

Podsumowanie:

Pan nr1 ( pierwszy po lewej )  Wymagał ode mnie dokumentów które w ogóle nie były potrzebne , a dodatkowo wprowadził mnie w błąd. z geoportalem bo  mapy pobrane z ich strony „NIE MOGĄ BYĆ TRAKTOWANE JAKO DOKUMENT OFICJALNY” to ………..?trzeba czytać „załączniki wymagane” a nie słuchać niedouczonych pracowników. .”

Pan nr2. ( drugi po lewej ) . ……… Wizyta z 12 lipca godzina około 14 i wizyta z 28 lipca godzina około 13.30 .Jest monitoring, są paragrafy  …. Chyba że monitoring nie działa ……………………..

Pan nr3 – na wprost. Wprowadził mnie w błąd ze zgodami sąsiadów , ale chyba chciał najlepiej i najszybciej załatwić sprawę.Chciał by pomóc ale mu nie pozwalają … takie mam wrażenie.

No i najważniejsza sprawa …wracając do przyłącza kablowego …. Zaznaczyłem że nie mam czasu, nie stać mnie i to w ogóle jest marnowaniem pieniędzy … no ale łatwiej PGE przekopać kilka podwórek i przebić się pod co najmniej jednym mostkiem i ulicą niż podpiąć dwa kable do słupa.

UPDATE:

 

11 wizyta

2 lipca godzina 12.40 – 13.20. Napisałem „prośbę o anulowanie umowy nr… ” i zaniosłem do kierownika – pokój 203. Kierownik ma być za godzinę ale …. bardzo fajna pani sekretarka spytała w czym może pomóc … i zaprowadziła do innego kierownika na końcu korytarza . Ten po kilku zdaniach wrócił ze mną do 203 , podbił pieczątkę, spytał czy chcę kopię i wyszedł . Z kopią znowu do BOKu i …. no Pan nr3 był najmniejszym złem. ( CHCIAŁ POMÓC !! ale nie podejmuje decyzji ) .Pan nr3 trochę zdziwiony że podanie to TYLKO 2 linijki a motywem jest „błąd” ( chociaż planowałem „wprowadzenie w błąd”) spytał kto mi to podbił. Więc opowiedziałem o 203 , o kierowniku z końca korytarza i tyle.   Napisałem podyktowane przez pana podanie o treści ” w nawiązaniu do rezygnacji z umowy …………. ” , wypełniłem jeszcze raz wniosek, odpierałem „insynuacje” że sieć kablowa jest dla mnie lepszym wyjściem ( i ciekawa sprawa bo Pan nr 3 twierdził że to nie ja pokrywam koszty kopania i kładzenia kabli na mojej posesji – ale że mi zależy na czasie to uciąłem rozmowę ) …itp. , Pan nr3 podpiął kwity które były w poprzednim wniosku i poradził żeby znowu zanieść do 203 to będzie szybciej . Zaniosłem – czekam….. już 2 miechy i 1 dzień.